[Wywiad - Andy Sacha] Branżę i fleet managerów czekają przełomowe zmiany

Andy Sacha to niezależny konsultant ds. floty dostarczający wsparcie operacyjne i strategiczne firmom, które posiadają flotę samochodową. Przez ponad 6 lat zajmował stanowisko Global Fleet Solutions Manager w koncernie Nestle. W tym czasie decydował o kierunkach rozwoju i zarządzał flotą ponad 28 000 pojazdów firmy w większości krajów działalności Nestle. Andy Sacha był jednym z prelegentów podczas drugiego szkolenia z cyklu Eksperta Flotowego. Rozmawia Joanna Szmatuła.

2019-09-02 10:57:55
Poziom :

Twoja prezentacja podczas drugiego szkolenia z cyklu Ekspert Flotowy nosiła tytuł: Trendy w europejskim i globalnym zarządzaniu flotą przyszłość zarządzania flotą. Czy możesz nam powiedzieć, jakie twoim zdaniem, zajdą zmiany w ciągu 10 lat w Europie i na świecie w branży motoryzacyjnej i jak wpłyną one na zarządzanie flotą?

Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych 10 lat będziemy świadkami większych i bardziej znaczących zmian w motoryzacji niż w ostatnim pięćdziesięcioleciu. Te dynamiczne zmiany będą na tyle przełomowe, że wpłyną zarówno na rynek motoryzacyjny, jak i na branżę fleet managementu.

W przeszłości mieliśmy do czynienia ze zmianami, które odbywały się znacznie wolniej, były łatwiejsze do przewidzenia i wynikały z poprzednich dokonań. Przykładem jest choćby norma emisji spalin, która z biegiem lat ewoluowała od Euro 1 do obecnego Euro 6d. Dziś możemy założyć, że zmiany, które zajdą w najbliższych latach, będą trudne do przewidzenia, także dla specjalistów. Jeśli miałbym pokusić się o odpowiedź, mogę zaryzykować stwierdzenie, że dotkną one wielu aspektów branży, z naciskiem na trzy główne obszary: rozwój układów napędowych, sztuczną inteligencję oraz szeroko pojętą mobilność społeczną.

Zacznijmy więc od pierwszego obszaru.

Fleet managerowie będą musieli przyzwyczaić się do tego, że w ich flocie funkcjonują obok siebie auta z różnym napędem – od silników benzynowych i diesla poprzez hybrydy po BEV/FCEV. To wiemy dzisiaj. Kto wie, jakie technologie mogą rozwinąć się w ciągu najbliższych lat? Myślę, że flotowiec przyszłości będzie musiał w swojej pracy brać pod uwagę przede wszystkim potrzeby kierowców i trasy, jakimi będą się oni poruszać. We flotach z pewnością pozostanie diesel, ale rosnąć będzie liczba aut BEV/FCEV. Coraz ważniejszy będzie też problem logistyki ostatniej mili i poruszanie się po centrach miast aut o większej pojemności. Wkrótce możemy się też spodziewać e-rowerów na ulicy.

E-rowery czy e-skutery można już połączyć z innym aspektem – mobilnością społeczną. Czego możemy się spodziewać w nadchodzących latach?

W przypadku mobilności społecznej także możemy się spodziewać rewolucji, bo mocno zmieni się podejście do auta. Jeśli weźmiemy pod uwagę miejsce zamieszkania, odległość od miejsca pracy, a także system podatkowy, może okazać się, że samochód jako benefit pracowniczy w niektórych przypadkach będzie problemem, a nie korzyścią. Dlaczego? Dane pokazują, że zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w niektórych częściach USA średni wiek zdawania testu na prawo jazdy rośnie, zmniejsza się natomiast odsetek osób, które chcą posiadać samochód. A do tego coraz więcej miast wprowadza znaczne ograniczenia ruchu pojazdów w centrach. London już wprowadził Ultra Low Emission Zone (ULEZ) – jeśli chcesz wjechać do strefy, musisz zapłacić, chyba że posiadasz auto zgodne z obecnie obowiązująca normą lub EV (electric vehicle). Podobne podejście ma Berlin. Paryż zamierza zakazać wjazdu do centrum wszystkim pojazdom (poza EV oraz najnowszymi generacjami ciężarówek) do 2024 r. Na razie taki zakaz dotyczy starszych diesli w dni powszednie.

Zakaz wjazdu diesli do centrów to oczywiście jedna część tego zagadnienia. Drugą są rosnące koszty parkowania w centrach miast – zakładając oczywiście, że już tam wjedziemy i znajdziemy miejsce. To powoduje, że w miastach rozwijają się różne rozwiązania zwiększające mobilność – coraz więcej osób przesiada się z własnego auta do aut współdzielonych, car sharingów, taxi, transportu zbiorowego itp. To kolejne elementy, które mocno wpłyną na branżę fleet managementu, bo potrzeba mobilności nie zniknie, pojawi się tylko więcej aspektów, które będą musieli wziąć pod uwagę wszyscy – flotowcy, firmy zajmujące się wynajmem czy leasingiem pojazdów. Dla przedstawicieli branży nadchodzą ciekawe czasy, wymagające od każdego przewartościowania działań, a często wymyślenia na nowo sposobu odpowiadania na szybko zmieniające się potrzeby społeczeństwa. To już jest nie tylko dostarczenie auta, które ma jeździć, ale zapewnienie całej usługi mobilności. Zmiany idą w kierunku Mobility as a Service (Maas) i nie da się tego odwrócić.

Jednym z najważniejszych wyzwań będzie też wspomniana sztuczna inteligencja i błyskawiczny rozwój najnowszych technologii. Czy dziś można przewidzieć, że suma korzyści będzie większa niż ryzyko, jakie się z tym wiąże?

To zależy, jak spojrzymy na to zagadnienie. Zmiana, która nas dotknie, może być zarówno najbardziej ekscytująca, jak i najbardziej przerażająca. Najbardziej emocjonująca jest tu sama technologia pozwalająca na testowanie aut autonomicznych przez Google’a (Waymo), Ubera, Lyfta itp., a jednocześnie pokazująca, z jak bardzo zaawansowanymi technicznie pojazdami mamy do czynienia. Przykładem może być Volvo Trucks, a także inne firmy, które przeprowadzają bardzo zaawansowane testy ciężarówek autonomicznych. To oczywiście z perspektywy czysto ludzkiej jest dość niepokojące – trudno wyobrazić sobie, że przyjeżdża po nas taksówka albo Uber bez kierowcy, a towar dostarczany jest do domu dronem, który wysłał do nas Amazon (co jest testowane w Australii). W Wielkiej Brytanii mamy około 50 000 kierowców ciężarówek – co się z nimi stanie, jeśli zastąpią ich pojazdy autonomiczne? Nie wspominając o tym, jak wiele danych zbierają wszelkie nowe systemy i technologie – do czego mogą być w przyszłości wykorzystane? To trudne pytania, a samo zagadnienie – emocjonujące i mocno zastanawiające.

Wróćmy jeszcze na chwilę do samych napędów – niewątpliwie możemy spodziewać się coraz większego udziału aut elektrycznych w rynku. Myślisz, że jesteśmy gotowi na rewolucję w ujęciu globalnym?

Jeśli chodzi o EV, zdecydowanie jestem optymistą. Firmy związane z tym segmentem rynku wydają miliardy dolarów na rozwój technologii i ten trend będzie się rozwijał. Tylko w przyszłym roku na całym świecie zostanie zaprezentowanych ponad 20 modeli pojazdów elektrycznych. Sam Volkswagen pokaże łącznie pięć modeli pod szyldem ID. To oczywiście nie jest wyłącznie nowa technologia – przecież część samochodów, które powstały jako pierwsze, była właśnie napędzana elektrycznością. Dziś kwestię tych aut można zawęzić do trzech obszarów: zasięgu, infrastruktury oraz TCO.

TCO pojazdów elektrycznych powoli się poprawia, równolegle ze zmieniającym się podejściem firm leasingowych do wartości rezydualnych pojazdów elektrycznych i samych pojazdów, mimo to wciąż nie może się równać z tym, które mają auta z dieslem. Biorąc pod uwagę ewentualne dopłaty do EV, możemy jednak powiedzieć, że powoli zmierzamy w dobrym kierunku.

Co w takim razie ze wspomnianym zasięgiem i infrastrukturą?

Tu obserwujemy coraz szybszy rozwój i coraz większe zmiany. Najnowsze wersje Renault ZOE czy Nissana Leafa znacznie zwiększyły zasięgi i mogą pokonać już 300 km na jednym ładowaniu – a przecież pierwsze zasięgi w okolicach 100 km powodowały u kierowcy lekki niepokój. Miałem okazję jechać autem z dość małym zasięgiem. W tej sytuacji 80-kilometrowa droga do pracy była sporym wyzwaniem, zwłaszcza zimą, kiedy trzeba było wyłączyć ogrzewanie, by zaoszczędzić energię. Dziś zmiany następują szybko – Jaguar I-Pace może się pochwalić zasięgiem powyżej 400 km.

Największe wyzwanie jest związane jednak z infrastrukturą ładowania pojazdów BVE/FCEV. Dodatkowym – standaryzacja systemów szybkiego ładowania. Oczywiście, sieci ładowania coraz szybciej się rozwijają, wciąż jednak nie jest to poziom, o jakim można by marzyć. Jeszcze inaczej jest w przypadku FCEV – stacja tankowania wodoru to koszt około 1 mln euro, stąd w Niemczech jest ich zaledwie kilka, a w Polsce – 0.

Kwestią, o której prawie nikt nie mówi jest też infrastruktura, która ma wspierać te punkty ładowania. Większość europejskiej i amerykańskiej sieci elektrycznej powstała w latach 60. i 70. XX w., a przecież potencjalne dodatkowe zapotrzebowanie w sposób znaczny obciąży te sieci w godzinach największego zużycia prądu. Do tego jesteśmy na samym początku rozwoju elektromobilności.

Wierzę w silną obecność EV w Europie Zachodniej, a także w Europie Środkowej, gorzej jednak jeśli chodzi o kraje mniej rozwinięte. Nie potrafię sobie jednak wyobrazić, by w bliskiej czy umiarkowanej perspektywie czasowej rynek EV rozwinął się w Afryce, Azji czy Ameryce Łacińskiej - głównie ze względu na wysokie TCO oraz zupełny brak infrastruktury.

A co z samochodami autonomicznymi?

Myślę, że to tylko kwestia czasu, kiedy pojawią się na drogach i wyjdą obronną ręką z problemów, o których dziś rozmawiamy. Sądzę, że najpierw będziemy mieli do czynienia z ciężarówkami poruszającymi się na długich dystansach pomiędzy magazynami zlokalizowanymi tuż przy głównych drogach, skąd będzie do nich łatwy dostęp. Potem przyjdzie kolej na taksówki. Na razie trudno mi sobie wyobrazić, by PA [pojazdy autonomiczne – przyp. red.] rozwiązały problem ostatniej mili.

Wróćmy do transportu współdzielonego, który staje się coraz bardziej popularny. Co to oznacza dla fleet managenentu?

To zdecydowanie trend, który będzie rósł w siłę – przede wszystkim w metropoliach i dużych miastach, w których urbanizacja nakłada na właścicieli pojazdów sporo ograniczeń. Wszystkie miasta stawiają czoło wyzwaniom środowiskowym (kiepska jakość powietrza, hałas wynikający z ogromnego natężenia ruchu), co w konsekwencji zmusza władze do poszukiwania alternatywnych sposobów przemieszczania się. Jak już mówiłem, mamy już przykłady miast, które wprowadziły opłaty za wjazd do centrum czy mocno podniosły opłaty za parkowanie. Trzeba też zaznaczyć, że koszty ubezpieczenia auta w miastach mogą być bardzo wysokie, wręcz zaporowe – zwłaszcza dla młodych kierowców.

Nic więc dziwnego, że powoli zmienia się podejście osób fizycznych do posiadania auta. Wydaje się, że dla młodych ludzi fakt posiadania samochodu jest mniej ważny niż kiedyś – dziś pojazd ma służyć do przemieszczania się, niekoniecznie trzeba go mieć na własność. Co więcej, posiadanie auta jest najczęściej drugim co do wielkości po wynajmie mieszkania kosztem i nie jest priorytetem. W takich miastach jak Londyn, Berlin, Paryż czy nawet Warszawa rzeczywisty koszt posiadania auta może być naprawdę horrendalny. Przy znakomicie rozwiniętym transporcie zbiorowym i prostym dostępie do alternatywnych sposobów mobilności wiele osób zastanowi się dwa razy, czy naprawdę potrzebuje samochodu. Dziś coraz powszechniejsze stają się rozwiązania mobility on demand – e-hulajnogi, auta carsharingowe, Uber itp. Jeśli zależy ci na dłuższej podróży, po prostu wynajmujesz auto na tyle, ile chcesz.

Jeśli pomyśleć o tym, jak wygląda stan faktyczny, w przypadku większości kierowców auto jest wykorzystywane w niewielkim stopniu – jedziemy do pracy, parkujemy i wracamy. Auto jest więc zasobem, który nie zawsze jest wykorzystany w pełni. Coraz mniejszy nacisk na posiadanie auta jest zauważalny np. w Europie Zachodniej – jednak w wielu krajach, zwłaszcza mniej rozwiniętych, ludzie wciąż dążą do posiadania pojazdu. To musi się zmienić – zatory w centrach takich miast jak Bangkok, Meksyk czy Manila już teraz powodują ogromne straty w gospodarce. Prędzej czy później trzeba będzie coś z tym zrobić.

Czy rozwój transportu współdzielonego mocno wpłynie na zawód fleet managera? Tak, jeśli wzrosną choćby opłaty za wjazd do centrów miast, które walczą z zatłoczeniem i zanieczyszczeniem powietrza – i jeśli wjazd do ścisłych centrów będzie dozwolony tylko dla EV (a pracownik musi tam dotrzeć). Ponadto niektórzy kierowcy flotowi mogą z uwagi na koszty odmówić korzystania z samochodu jako dodatkowego benefitu i zdecydować się na bardziej spersonalizowane rozwiązania, np. przejazdy pociągiem lub car sharing. Jedno jest pewne – kierownik floty będzie musiał być na tyle elastyczny, by znaleźć optymalne rozwiązanie dla każdego.

Jakie największe wyzwania, z twojej perspektywy, stoją przed zawodem fleet managera?

To trudne i złożone pytanie. Fleet manager stoi przed wieloma wyzwaniami. Jego cele to patrzenie na całość kosztów związanych z życiem pojazdu w firmie, co obejmuje więcej niż TCO: zwrócenie uwagi na ślad ekologiczny floty, prowadzenie zrównoważonej polityki flotowej, minimalizowanie kosztów utrzymania, a przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa na jak najwyższym poziomie oraz minimalizacja liczby i skutków wypadków.

Kierownik floty musi sprostać potrzebom firmy, jednocześnie mocno kontrolować koszty i minimalizować wpływ pojazdów na planetę. Wszystko to w czasie, gdy środowisko biznesowe zmienia się w tempie szybszym niż kiedykolwiek. Manager floty będzie musiał wykazać się dużą elastycznością, by sprostać tym wyzwaniom i na podstawie uzyskanych danych jak najlepiej zarządzać flotą.

Za kilka lat będziemy rozmawiać o mobility managerze zamiast o managerze floty. Czy możesz nam powiedzieć, jaka jest różnica między tymi funkcjami?

W dużym skrócie można przyjąć, że dziś manager floty ponosi odpowiedzialność za fizyczne aktywa, a mianowicie samochód, vana lub ciężarówkę, a także za związanych z nimi kierowców oraz ich ogólnie pojęty dobrostan. Do tego gwarantuje, że auta spełniają wszelkie normy i mają najlepsze TCO. W przyszłości mobility manager będzie odpowiedzialny za przetransportowanie danej osoby z punktu A do punktu B, niezależnie, czy odbędzie się to własnym samochodem, pociągiem, taksówką, samolotem – ważne by były to bezpieczne środki transportu, odpowiednie dla danego przypadku i celu. Mobility manager będzie również managerem danych, ponieważ zostanie dosłownie zalany danymi z wielu źródeł. I na ich podstawie będzie zarządzał flotą.

Jakie masz rady dla osób, które dopiero zaczynają pracę w tej branży?

Jeśli myślisz, że twoja rola będzie się sprowadzała wyłącznie do testowania najnowszych modeli aut – jesteś w będzie! Manager floty jest praktycznie przedsiębiorcą, który samodzielnie zarządza małą firmą. Musisz rozumieć finansowanie i sposób nabywania pojazdów, czy to bezpośrednio, czy poprzez leasing. Musisz przyjąć właściwą politykę w stosunku do potrzeb wszystkich użytkowników. Musisz pamiętać, że jesteś osobą pracującą ze wszystkimi kluczowymi osobami w firmie – z działem HR, zaopatrzeniem, łańcuchem dostaw itp. Musisz zdawać sobie sprawę z zachowań kierowców i ich stylu jazdy oraz ich wpływu na koszty eksploatacji floty i jej wizerunek. To świetny zawód, który jest bardzo ekscytujący, ale jednocześnie niezwykle wymagający, jeśli chodzi o liczbę rozwiązywanych codziennie problemów. Mimo wszystko – kocham to.

Jaki jest twój największy sukces w zarządzaniu flotą?

Moimi największymi sukcesami w zarządzaniu flotą 28 000 pojazdów była poprawa warunków zrównoważonego rozwoju dzięki znacznej redukcji emisji CO2, a także poprawa wyników finansowych floty poprzez zmniejszanie kosztów TCO z roku na rok. Jednocześnie zająłem się wdrażaniem solidnych filarów skutecznej polityki bezpieczeństwa flot na całym świecie. Myślę, że spotkało się to z akceptacją moich współtowarzyszy w branży w Europie i Ameryce Północnej. A to cieszy. I jak nie lubić tego zawodu!

Tekst ukazał się w Magazynie FLOTA 7-8/2019.

patroni merytoryczni
  • Partnerstwo dla bezpieczenstwa drogowego
  • SKFS
  • Piszcz i Wspolnicy
  • PSPA
  • SPRM
  • PGM
  • ZPL
  • GFP Legal
  • ITS
  • PZWLP
  • PZPM
  • PZPO
ZNAJDŹ NAS: